Posts Tagged: Myśli

Życie bez życia on-line. Bez możliwości wymiany słowa ze znajomymi. Bez drobnych kpin, drwin, potyczek słownych. Analogowe życie z rodziną jest nie do zniesienia.


Parafrazując słowa piosenki: „tyle lat gram, co z tego mam? (…) Nie dla mnie splendor i sława, nie dla mnie ta cała zabawa”. Kończę bloga. Informwcję tę zamieszczam dla tych kilku osób, które tu jeszcze zaglądają. Nigdy nie byłem zwolennikiem angielskich wyjść. Kończę przygodę z blogiem, ponieważ przestałem widzieć sens w tym, co robię.
Przestałem dostrzegać sens bycia gdziekolwiek. I robienia czegokolwiek. Ten blog to 7 lat mojego życia. Opisanych, sfotografowanych. Kiedyś miałem nadzieję, że można myślą zilustrowaną fotografią zainteresować innych. Poruszyć, wzruszyć rozbawić… Dziś dotarło do mnie w pełni, że w tym momencie swojego istnienia nie jestem w stanie zainteresować nikogo niczym. Nie widzę sensu w działaniu dla samego działania. Bez widocznego celu. Po zamknięciu konta facebookowego to kolejny krok w kierunku niebytu. Na razie wirtualnego.

Bloga będę kontynuował do końca roku – po pierwszym stycznia 2015 nie napiszę: „do zobaczenia, do jutra”. Bardziej na miejscu będzie: „Bywajcie, to było fajnych siedem lat”.

Jacek


Dobry wieczór – voo voo

Dokąd lecą dusze gdy lecą gdzieś na tamten świat..?
czy za ciałem im się ckni, czy miło kiedy ciała brak??..

Na dobry wieczór, na dobranoc… na zimny wieczór i na gorącą noc… Pierwsza chyba taka płyty Voovoo.. transowa?? można chyba tak powiedzieć. Tak jak kiedyś Mamadou, tak teraz azerowie – Alim i Fargana Qasimov wespół z Voovoo unoszą mnie w zupełnie inną galaktykę muzyczną… słucham słucham i oderwać się nie mogę. Mam nadzieję, że goście pojawią się też na koncertach… tak, jak po Zapłacono – Mamdou.

Wieczór w dniu premiery płyty Voo Voo - "Dobry wieczór". Wałbrzych, październik 2014. fot. Jacek Zych

Wieczór w dniu premiery płyty Voo Voo – „Dobry wieczór”. Wałbrzych, październik 2014. fot. Jacek Zych

Waglewski i panowie z VooVoo zaskakują mnie nieodmiennie od lat. Nie udało mi się nigdy przewidzieć jaka będzie kolejna płyta, w którą stronę pójdą. Chociaż od „Nowej płyty” wyraźnie daje się odczuć piętno jakie na członkach zespołu odcisnęła tragiczna śmierć Piotra „Stopy” Żyżelewicza, formy muzyczne i ścieżki ich wędrówek wciąż pozostają nieodgadnione… widzimy tylko to, co do pierwszego zakrętu, do pierwszego odsłuchania. Wszystko dalej pozostaje niespodzianką. I za tą nieprzewidywalność, nieustannie najwyższy poziom muzyczny kocham VooVoo… i już dziś, w dniu premiery krążka „Dobry wieczór” czekam na ten następny.


Kumple to grunt

No i co ja mam napisać, skoro to takie słodkie, że aż do zrzygania 🙂 Rozczuliły mnie te kociaki wygrzewające się na słońcu.

Młode kocięta wygrzewające się w jesiennym słońcu. Łąck, październik 2014. fot. Jacek Zych


Poszukiwania zaginionego chłopca, czyli czytanie ze zrozumieniem

Mapka pokazująca skalę poszukiwań 4 letniego chłopca, który 18 września 2014 zaginął w Książańskim Parku Krajobrazowym.

Mapka pokazująca skalę poszukiwań 4 letniego chłopca, który 18 września 2014 zaginął w Książańskim Parku Krajobrazowym.

TVN podała, a lokalne portale z entuzjazmem podchwyciły wiadomość o zaginięciu, a potem szczęśliwym uratowaniu 4-letniego chłopca, który zabłądził w Książańskim Parku Krajobrazowym. (http://walbrzych.naszemiasto.pl/artykul/walbrzych-4-letni-wojtek-odnaleziony-zdjecia,2424087,artgal,t,id,tm.html#4f73d29c0e6061fc,1,3,5) Histeria, radość, szał, łzy szczęścia. Czytając to jednak zastanawiam się, czy naprawdę jest się z czego cieszyć i czym chwalić?

Kiedy czytam, że 300 ratowników, patrol na quadzie i śmigłowiec przez 15 godzin szukało jednego malca, który spał tuż przy ścieżce, oddalony od poszukujących o niecałe dwa kilometry kwestia nieodnalezienia przez 4 lata Iwony z Gdańska przestaje być dla mnie czymś zaskakującym.


Koronki z Kowalowej…

Jechałem skoro świt do Mieroszowa do klienta. Gdzieś kątem oka zobaczyłem błyszczącą w słońcu diamentami kropel, rozciągniętą między palikami ogrodzenia pajęczą kolię… Takie…kiczowate, ale bardzo jesienne 🙂

Pajęczyna jesiennym porankiem. Kowalowa, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych

Pajęczyna jesiennym porankiem. Kowalowa, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych


Mgła

Popatrz na mgłę, ileż cudów ukrywa mgła!
Chcesz do nich dojść, lecz niewiele masz szans,
mgła cię pochłonie, ale wiedz – kiedy przegrasz z nią,
zęby zaciśnij i idź jeszcze raz! / W.Wysocki

Mgła na Podzamczu. Wałbrzych, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych

Mgła na Podzamczu. Wałbrzych, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych


Mazury

Cisza. Spokój. Puste knajpy. Dobre jedzenie, pyszne ryby. Oto pierwsze skojarzenia, jakie przychodzą mi do głowy, kiedy mam opowiedzieć o tym, co spotkało mnie w malutkim miasteczku Ryn na Mazurach. Początek września zachwycił pogodą i zaskoczył spokojem – zupełny brak turystów, poza kilkoma łódkami w marinie, poza jedną wycieczką emerytowanych faszystów. Polubiłem… chętnie przyjechałbym tu na dni kilka – na rower – pokręcić się po okolicy. Chyba warto.

Jezioro Ryn. Ryn, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych

Jezioro Ryn. Ryn, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych


Rzygi wielkoformatowe

Jedna wielka kolorowa kupa. Żeby nie powiedzieć gorzej. Kiedy w końcu ktoś zrobi porządek z tym badziewiem wieszanym na murach, płotach, fasadach, zasłaniającym całe miasta. Warszawa zginęła pod siatkami, banerami i reklamą wielkoformatową. Haft. Rzygi.

Skrzyżowanie ul. Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich z okna hotelu Metropol. Warszawa, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych

Skrzyżowanie ul. Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich z okna hotelu Metropol. Warszawa, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych