Posts Tagged: Kraków

Manufaktura czekolady

Ulica Szewska w Krakowie to kilkusetmetrowy fragment łączący Rynek z Plantami. Nazwa ulicy wiąże się z XIV wieczną Bramą Szewską „Sutorum”, zamykającą trakt od strony południowej. Leżąca z dala od głównego traktu wylotowego z miasta, zwykle pozostawała zamknięta. Sporadycznie otwierano jedynie furtę dla pieszych. To tam, w renesansowej kamienicy pod Barankiem znajduje się czekoladowa kraina bajek – krakowska Manufaktura czekolady. Dzień w dzień powstają tam czekoladowe, ręcznie robione cuda – pralinki, tabliczki, płaskorzeźby, figurki… Zwiedzając krakowski Rynek warto skęcić na chwilę w tę niewielką uliczkę, by choć na chwilę dać się porwać czekoladowemu szaleństwu.

Wzorując się na fotografii z folderu reklamowego artystka rzeźbi w tabliczce czekolady płaskorzeźbę. Manufaktura Czekolady, Kraków, listopad 2014. fot. Jacek Zych

Wzorując się na fotografii z folderu reklamowego artystka rzeźbi w tabliczce czekolady płaskorzeźbę. Manufaktura Czekolady, Kraków, listopad 2014. fot. Jacek Zych


Zapiekanki na Kazimierzu

Można je kupić 24h na dobę. Zapiekanki o stu smakach, w gigantycznych rozmiarach, z najbardziej egzotycznymi dodatkami jakie tylko można sobie wyobrazić. Zapiekanki na Kazimierzu, na Placu Nowym. Ostatnia deska ratunku, kiedy o 3 nad ranem wracasz do hotelu, czując po równi nieznośną lekkość ducha i równie nieznośne ssanie w żołądku. Jeden niewielu już reliktów niechlubnej gastronomicznej historii Polski, naznaczonej kwaśnym smakiem katchupu Tortex, tanich pieczarek i wyrobu seropodobnego.

Młodzi ludzie pod barem z zapiekankami. Kazimierz, Kraków, listopad 2014. fot. Jacek Zych

Młodzi ludzie nocą pod barem z zapiekankami na krakowskim Kazimierzu. Kraków, listopad 2014. fot. Jacek Zych


Samotni wśród tłumu

Że życie dzisiaj pędzi z zawrotną prędkością nikomu nie trzeba mówić… mało kto ma czas by zatrzymać się i pogadać z przypadkowo spotkanym znajomym, dobrze jest jeśli w ogóle oboje się zauważą. Zwyczajne spotkania żeby pogadać nawet z bliskimi planujemy otwierając kalendarz. Już raczej nikt nie mówi: „wpadnę do Ciebie jutro”, bo przecież w ten sposób nie wypada, bo można się narzucać, wprawiać innych w zakłopotanie… Niby tyle ludzi, tyle spotkań, ale człowiek ciągle samotny…

Dorota i Tomek wieczorem na ulicy Floriańskiej w Krakowie. Kraków, listopad 2014. fot. Jacek Zych

Niedzielna wycieczka do Krakowa. Dorota i Tomek przystanęli na chwilę w tłumie przechodniów. Kraków, ul. Floriańska, listopad, 2014. fot. Jacek Zych