Portret w pocie czoła

Upał był nie z tej ziemi; wiatr usnął wśród bluszczu,
Służba spała pokotem w pobliskiej winnicy,
Policzki Mony Lizy świeciły od tłuszczu,
A nogi dla ochłody trzymała w miednicy. / A.Waligórski „Uśmiech Giocondy”

W zasadzie tak mogłaby się zacząć ta opowieść. Fotografowanie w duszny, upalny i przesycony wilgocią dzień jest co najmniej uciążliwe. Pot zalewa oczy, klei bieliznę do ciała, wilgotne dłonie z trudem utrzymują aparat. Kiedy Aga przyszła do studia nieruchome, rozgrzane do piekarnikowej wręcz temperatury powietrze było gęste jak gąbka nasączona gorącą wodą. Na niewiele zdał się wiatrak, na niewiele zdało się otwieranie na oścież wszystkich drzwi i okien. Temperatura rosła…

Fotografię zrobiliśmy „z marszu”. Nie było wizażystki, fryzjerki, stylistki… nie było długich przygotowań. Agnieszka wystąpiła zupełnie sauté… zresztą w takiej temperaturze żaden makijaż długo by nie wytrzymał… To pierwszy portret w sezonie wakacyjno-powakacyjnym. Po miesiącach posuchy portretowo-fotograficznej w studio zaczyna się dziać. Z nowym rokiem – szerszym krokiem, jak mawiają krawcowe – i chwała im za myśl słuszną 🙂

Agnieszka. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych

Agnieszka. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych

1707 wszystkich odwiedzin 2 odwiedziny dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *