La dolce NRD

Janusz Radek, Marek Frąckowiak – Każdy, kto będzie miał okazję zobaczyć spektakl La dolce NRD na pewno nie będzie się nudził. Kurcze – szkoda, że spektakl wystawiany jest bardzo sporadycznie – Janusz o wiele lepiej odnajduje się w takim właśnie repertuarze, niż w rozdziamganych recitalach dla bab.. 🙂

 

„La Dolce NRD” to opowiedziana piosenkami historia zaginionego statku kosmicznego „Alfa”, wysłanego przed 20 laty przez NRD z misją szerzenia idei socjalizmu w kosmosie. Przedziwny Enerdolot – będący skrzyżowaniem obiektu latającego ze sceną z teatru rewiowego – na skutek błędów technicznych krążył po orbicie i w roku 2006 ląduje ponownie na ziemi. Załoga nie wie, gdzie trafiła, ani co zmieniło się przez wszystkie lata jej podróży, w związku z tym niezłomnie i z wiarą kontynuuje swoją misję.
W „La Dolce NRD” realizatorzy stworzyli pełne humoru, niezwykłych popisów wokalnych i instrumentalnych widowisko. Program zbudowany jest z piosenek z repertuaru zespołów pop, disco i rock z NRD (z repertuaru Niny Hagen, Kati Kovacs, Sonji Schmidt, Dirka Michaelisa, zespołów: Phudys, Berluc, Pankow, Karat) oraz zaangażowanych pieśni FDJ.

Przy okazji tego wydarzenia miałem wątpliwą przyjemność znaleźć się w okolicach krakowskiego Kazimierza. I powiem tak: Takiego syfu, brudu, zasikanych, obskurnych kamienic, ulic pełnych pijanych, nieletnich angoli, knajp, których jedynem atutem jest położenie geograficzne – już dawno nie widzialem. Apel do prezydenta Wałbrzycha, Piotra K. – kopnij się Pan, panie Prezydencie, do Krakowa na Kazimierz, idź do dwóch, trzech knajp. Dostaniesz Pan sałatkę na wpół zimną, piwo mętne a dla towarzystwa nieletnich angoli. Zobaczysz Pan, jak bez rewitalizacji ozywić wałbrzyskie śródmieście. A potem już tylko reklamować na Wyspach. Sukces murowany.

Kraków to stan świadomości. Galicja jaką była – taką pozostała. Tylko w synagogach jakoś więcej turystów, niż dzieci Izraela.

1980 wszystkich odwiedzin 2 odwiedziny dziś

3 Comments

  1. Odpowiedz
    Dorota 15 czerwca 2009

    Janusz – Pekaesy w porzo 🙂 a gdzie moher na gablocie 😀

  2. Odpowiedz
    Galicyjka 15 czerwca 2009

    Janusz Radek nie śpiewa rozdziamganych recitali dla bab to po pierwsze. A po drugie to chyba pan się troszeczkę napił że tak powiem skoro widzi pan syf na Kazimierzu. Na Angoli nikt nie ma wpływu co kraj to obyczaj, zachowują się tak bo taka mają wątpliwa kulturę.
    A co do Galicji, jestem jej mieszkanką od urodzenia i obraża mnie to że jakiś kretyn pisze że mieszkam w syfie.
    Zastanów się facet co piszesz, bo jesteś wstrętnym szowinistą. A to od kiedy sałatki je się na ciepło?

    • Karlos van der Z. 15 czerwca 2009

      Odpowiadając – z całym szacunkiem.
      1. Musiałbym być bardzo pijany, żeby syfu na Kazimierzu nie widzieć.
      2. Na pijanych nieletnich, obojętnie jakiej narodowości są, mogą mieć wpływ wszyscy, pod warunkiem że chcą.
      3. Szowinistą byłbym, gdybym twierdził, że dobrze byłoby wyciąć w meblach kuchennych otwory na stopy dla kobiet, żeby szybciej zmywały. Z brudnymi uliczkami Kazimierza nie ma to nic wspólnego. Kłopoty z akceptacją mężczyzn?
      4. Rozdziamgany recital i owszem, śpiewa. Takie jest moje zdanie. Nie musisz się z nim zgadzać.

      aaa. jeszcze a propos salatki – po salatce z grillowanym czyms… mięsopodobnym… można oczekiwać, że będzie ciepłe.. czy na Kazimierzu panują inne zwyczaje?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *