Jerzy Trela w studio Radia Kraków

Za oknem było szaro i nieciekawie, kiedy nieznacznie spóźniony przywitał się z nami ciepłym, miękkim, aksamitnym głosem. Bez zbędnych komentarzy zabrał się do pracy, czytając kolejne zdania. Próba-nagranie, próba-nagranie…. Jedna czy dwie uwagi. Tu inaczej trzeba zaakcentować, tam zrobić dłuższą pauzę. Jak profan orałem trzaskiem migawki atmosferę, jaką pan Jerzy zbudował w cichym, ciepłym studio radia Kraków.

To było moje drugie spotkanie z panem Jerzym w krakowskim studio radiowym. Latem ubiegłego roku portretowałem go potrzeby projektu muzycznego, z którego sprzedaży dochód przeznaczony został w całości dla rodziny tragicznie zmarłego perkusisty zespołu VooVoo – Piotra „Stopy” Żyżelewicza.

Tym razem pan Jerzy zgodził się wziąć udział w dopiero powstającym, autorskim projekcie muzyczno-poetyckim Mirka Kowalika (Raz Dwa Trzy) i to właśnie podczas nagrywania tekstów do tegoż projektu mogłem pana Jerzego ponownie „złapać przy pracy”.

Za tydzień Warszawa – i Ernest Bryll.

A Kraków… zimny, mokry, deszczowy. Nagranie skończyliśmy koło 16 – i zastała nas ciemna noc, mżawka i kosmiczne korki. Na rynku przygotowania do świątecznego jarmarku – przypominał więc bardziej plac budowy niż rynek. Za to jedna pozytywna rzecz rzuciła mi się w oczy – i, muszę przyznać, zdziwiła. W centrum Kra, w bezpośredniej okolicy Rynku czy na Kazimierzu – piwo 5, 6 zł. Do tego jedzenie w bardzo rozsądnych pieniądzach. Kiedy pomyślę o wrocławskich dziewięciu zylach… czy w porywach już nawet jedenastu – to mi się słabo robi – i wychodzi na to, że na piwo w kilka osób to już naprawdę warto do Kra pojechać.

Kawa w Alchemii jak zawsze świetna. 🙂

1303 wszystkich odwiedzin 1 odwiedziny dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *