Jacek Bończyk

Oj… dawno nie zrobiliśmy takiej loży szyderców jak tego wieczora… 🙂 Dostało się wszystkim po kolei – artyście, znajomym, obcemu panu w płaszczu gestapowskim i znajomemu panu w skórzanej marynarce. Reakcje były różne – od uśmiechniętych twarzy po okrzyki świętego oburzenia… 🙂 Nie obyło się bez harcerskich „opowieści z krypty”, awantury o pizzę, podstępnie wniesioną przez Aldony i wielu innych atrakcji. To był naprawdę udany wieczór. A koncert… no był, choć z żalem muszę przyznać – nie był najmocniejszym elementem tego wieczoru.

1267 wszystkich odwiedzin 2 odwiedziny dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *