Posts in Category: Reportaż

Fashion day / Świdnickie Dni Fotografii (58 fot.)

Świdnickie Dni Fotografii. Świdnica, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych

Świdnickie Dni Fotografii. Świdnica, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych


Muzeum Porcelany

W najbliższych tygodniach Muzeum w Wałbrzychu planuje zmienić nazwę na Muzeum Porcelany. Jak nowa nazwa wskazuje, nie ma co spodziewać się w nim kolekcji militariów, antycznych monet czy choćby zardzewiałych narzędzi rolniczych. Trzon kolekcji stanowić będą zbiory porcelany polskiej i niemieckiej – czyli skorupy i skorupki z większości liczących się fabryk i manufaktur Niederschlesien, Niemiec, Polski i kilku innych.

Pani Wiesława Kamińska podczas wakacyjnych zajęć dla dzieci opowiada historię porcelany produkowanej na Dolnym Śląsku na przełomie XIX i XX wieku. Muzeum w Wałbrzychu, sierpień 2014. fot. Jacek Zych

Pani Wiesława Kamińska podczas wakacyjnych zajęć dla dzieci opowiada historię porcelany produkowanej na Dolnym Śląsku na przełomie XIX i XX wieku. Muzeum w Wałbrzychu, sierpień 2014. fot. Jacek Zych


Cantando per la strada czyli folklorystycznie po włosku (6 fot.)

Od kilku miesięcy, dzięki pani Joasi Eś, zwracam szczególniejszą niż kiedyś uwagę na wszelkiego rodzaju elementy folklorystyczne w otaczającym mnie świecie. Dziś przed południem świat był wyjątkowo kolorowy, a Włosi, pląsający po świdnickim rynku, dodatkowo ubarwili go śpiewem, radością i podręcznikowym wręcz przykładem włoskiego temperamentu.  No pięknie było, co tu dużo gadać, i aż żal, że wieczorem na weselu, bo chętnie zostałbym tam wiele, wiele dłużej… A tak pozostaje tylko migawka z kilku chwil na świdnickim rynku.

Włoska grupa folklorystyczna podczas II Zjazdy Świdniczan. Świdnica, sierpień 2014. fot. Jacek Zych

Włoska grupa folklorystyczna podczas II Zjazdu Świdniczan. Świdnica, sierpień 2014. fot. Jacek Zych


Warszawa – ostatni weekend w Akademii Fotografii (44 fot.)

Warszawa - Akademia Fotografii. Lipiec 2014, fot. Jacek Zych

Warszawa – Akademia Fotografii. Lipiec 2014, fot. Jacek Zych


Fotografia jubileuszowa

Przypadło mi w udziale wykonanie jubileuszowej fotografii, z okazji 15-lecia Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu. Rzecz działa po zakończeniu oficjalnych uroczystości, związanych z obchodami jubileuszu. W pięknym, nowo wybudowanym Auditorium Novum zebrało się ponad 300 osób – władze uczelni, senat, wykładowcy, władze miasta, parlamentarzyści, pracownicy etc, etc… Bądź tu człowieku mądry i pisz wiersze. Największym problem okazało się doświetlenie tonących w mroku ostatnich rzędów auli. Jak to zwykle bywa czasu na zrobienie zdjęcia było tyle co nic – 25 sekund – czyli tyle, ile trwało odtworzenie hejnału miasta. Zaraz potem zaczęło się przebieranie nogami, nerwowe rozglądanie i było po zdjęciach.

Salę oświetliłem po przekątnej 4 Speedlite’ami 580 EX II, sterowanymi z poziomu aparatu za pomocą transmitera IR. to pozwoliło mi zachować  pełną kontrolę nad natężeniem światła. Samą fotografię pozostawiłem niedoświetloną o 2/3 EV, zwiększyłem za to moc lamp o 1 EV. Dzięki temu dostałem ładne, wysycone, kontrastowe kolory i jasny, zdrowy odcień skóry.

Fotografia jubileuszowa PWSZ AS w Wałbrzychu. Na zdjęciu OK 300 osób. Czerwiec 2014. Fot. Jacek Zych / PWSZ AS

Fotografia jubileuszowa PWSZ AS w Wałbrzychu. Na zdjęciu OK 300 osób. Czerwiec 2014. Fot. Jacek Zych / PWSZ AS


Jasiek Mela

Jasiek Mela – w wieku 16 lat na skutek porażenia prądem stracił rękę i nogę. Dzięki przedziwnemu splotowi okoliczności i emaptii zupełnie obcych ludzi, jego historia zainteresowała podróżnika i globtrotera, Marka Kamińskiego. Po roku przegotowań, starań, katorżniczych treningów, podczas wspólnej wyprawy zdobyli biegun północny. Jak mało kto ma świadomość i prawo do tego, żeby mówić o przełamywaniu barier i własnych słabości i lęków.

mela

Jan Mela, czerwiec 2014. Fot. Jacek Zych


Karkonošu, vypusťte vodu!!!

W Adršpaskim skalnym mieście jest jaskinia Karkonosza. Wiedzą o tym wszyscy, którzy choć raz odwiedzili ten przepiękny zakątek, leżący tuż za naszą południową granicą. W jaskini ciurka sobie wodospadzik, w upalne dni dając miłe orzeźwienie dla ciała. Legenda mówi, że kiedy dzieci staną pod wodospadem i głośno, bardzo głośno zawołają: „Karkonošu, vypusťte vodu!!!”, duch gór otwiera śluzę i ledwie cieknący strumyczek zamienia się nagle w szalejącą kataraktę. Nie wierzycie? Warto spróbować… Warto wierzyć w czary 🙂

Jaskinia Karkonosza, Skalne Miasto, Adršpach, Czechy. Czerwiec 2014, fot. Jacek Zych

Jaskinia Karkonosza, Skalne Miasto, Adršpach, Czechy. Czerwiec 2014, fot. Jacek Zych


Dzieci dla dzieci czyli Dzień dziecka z Zespołem Pieśni i Tańca „Wałbrzych” (15 fot.)

Niejaki Gordon Shumway z planety Melmack, popularnie zwany Alfem (ktoś go jeszcze w ogóle pamięta???) twierdził, że na Melmack prezenty dostaje nie ten, kto obchodzi urodziny, tylko jego goście. Przypuszczam, że dyrekcja i dzieciaczki z Zespołu Pieśni i Tańca „Wałbrzych” mają coś wspólnego z tą tradycją (że o powinowactwie z Alfem nie wspomnę hehe). Dzieciaki zafundowały rodzicom i przede wszystkim innym dzieciom mocno niecodzienny prezent w postaci kolorowego, rozśpiewanego i żywiołowego koncertu… Dużo, dużo więcej fotografii na fejsbukowym fanpejdżu zespołu ——-> http://www.facebook.com/ZPiTWalbrzych , tymczasem u mnie króciutka migawka z tego, co się działo w niedzielne popołudnie na Podzamczu w Auchan.

Zespół Pieśni i Tańca "Wałbrzych". Czerwiec 2014. Fot. jacek Zych

Zespół Pieśni i Tańca „Wałbrzych”. Czerwiec 2014. Fot. jacek Zych


Pogadajmy…

Kiedyś byłem świadkiem sceny, kiedy to po skończonym koncercie w jakimś-tam-klubie stałem w kolejce do baru po piwo. Dwoje młodych ludzi – ona całkiem ładna, on – niewątpliwie przystojny, w wieku wczesno studenckim, oboje w kurtkach, gotowi do wyjścia. Ona: To co, zmywam się? On: No dobra, to co, widzimy się później? Ona: Tak, do zobaczenia. On: Świetnie, to za pół godziny na fejsie.

Tomek i Hanka w oczekiwaniu na swoją kolej na fotografowanie podczas Warsztatów Fotografii Mody w Akademii Fotografii. Maj 2014, fot. Jacek Zych

Tomek i Hanka w oczekiwaniu na swoją kolej na fotografowanie podczas Warsztatów Fotografii Mody w Akademii Fotografii. Maj 2014, fot. Jacek Zych


Na gruzach…

Kasia Jakubowska. Listopad 2011. Fot. Jacek Zych.

Kasia Jakubowska. Listopad 2011. Fot. Jacek Zych.

Pomysł na portret był jasny od początku – zdjęcie musiało być zrobione w plenerze, na gruzowisku, w środowisku naturalnym, można powiedzieć, dla działań w jakich operuje Katarzyna i jej pies. Problemem pozostawało odnalezienie odpowiedniego miejsca. Sobotnie popołudnie spędziliśmy więc z Kasią i Jadźką (znaczy jej psem), błąkając się po okolicznych ruinach i zwaliskach – aż trafiliśmy na zapomnianą, położoną na uboczu cześć walimskiej fabryki lnu. Jeden rzut oka na fasadę starej, spalonej kamienicy – i zapadła błyskawiczna decyzja – Tu! Jakież było jednak nasze zdziwienie, kiedy obeszliśmy kamienicę od tyłu…

Chciałem pokazać Kasię pod koniec długiego dnia ciężkiej, wyczerpującej fizycznie i psychicznie pracy. Poza modelką potrzebowałem ostrego, ciepłego, niskiego światła zachodzącego słońca. To jednak przed momentem schowało się za wzgórzem. Pech. Nie podupadłwszy na duchu wyszedłem z założenia, że jeśli słońca nie ma – trzeba je zaświecić. Oświetliłem więc Kasię lampą z założonym gelem 1/3 C.T.O. Takie ustawienie dało ostry, mocny cień – dokładnie taki, jaki daje zachodzące słońce. Drugą lampą z pełnym C.T.O. oświetliłem ścianę kamienicy. W ten sposób powstał blik ostatnich promieni zachodzącego słońca.


Jarmark Średniowieczny na zamku Grodno (12 fot.)

„…Jesteśmy jak zwierzęta – z rytmami śmierci zżyte,
Choć człowiek w nas – do Nowej wciąż prze Jerozolimy;
Więc nastawiamy ucha na echa nowych bitew,
Bo wiemy, że na pewno je w końcu usłyszymy…”

Jarmark Średniowieczny na zamku Grodno. Maj 2014. Fot. Jacek Zych.

Jarmark Średniowieczny na zamku Grodno. Maj 2014. Fot. Jacek Zych.


Kupą, mości państwo (12 fot.)

Spojrzeć na fotografię kreacyjną, że tak ją enigmatycznie nazwę, od strony twórcy a nie odbiorcy. Podpatrywać przy pracy innych, mniej lub bardziej doświadczonych i utalentowanych fotografów. Fajnie spędzić czas, pogadać, pośmiać się, ponarzekać. Fotografem modowym nie będę. 🙂 Ani mnie taki rodzaj pracy kręci, ani szczególnie podoba, ale kilka sztuczek studyjnych podpatrzeć warto. Oto myśli po pierwszym weekendzie spędzonym w studio z grupką zapaleńców, pragnących odnaleźć się w świecie tzw fasion photography.

Warsztaty-foto

W studio – Generator – a cóż to takiego?


Pochód pierwszomajowy – Srebrna Góra 2014 (18 fot.)

Od dekady, tradycyjnie, święto pracy spędzamy w Srebrnej Górze, biorąc udział w najbardziej odjechanym pochodzie pierwszomajowym świata. Od dziesięciu lat rok w rok idziemy pod czerwonymi sztandarami, głosząc hasła wolności dla krasnoludków, uwolnienia słonia czy zdrowych cycków. Pochód pierwszomajowy to wyzuta z jakiejkolwiek myśli ideologicznej impreza, nie niosąca ze sobą absolutnie innego przesłania niż dobra zabawa. To impreza bez reklam banków, kredytów samochodowych, bez ogródków piwnych wielkich kompanii piwowarskich. Głównymi sponsorami tej imprezy bywają pani Krysia ze sklepu spożywczego i właściciel czarnego auta, który przestawiając auto w inne miejsce udostępnił plac do rozstawienia sceny.

Pochód pierwszomajowy - Srebrna Góra 2014. Fot. Jacek Zych, Wszelkie prawa zastrzeżone

Pochód pierwszomajowy – Srebrna Góra 2014. Fot. Jacek Zych, Wszelkie prawa zastrzeżone


Antoniego Em. ścieżka prawdy

Kilkudziesięciometrowa flaga trzymana przez uczestników manifestacji, symbolizująca pas startowy na smoleńskim lotnisku.

Kilkudziesięciometrowa flaga trzymana przez uczestników manifestacji, symbolizująca pas startowy na smoleńskim lotnisku.

Scena rozstawiona na Krakowskim przedmieściu, vis-a-vis pałacu prezydenckiego.

Scena rozstawiona na Krakowskim przedmieściu, vis-a-vis pałacu prezydenckiego.

Uczestnicy manifestacji upamiętniającej katastrofę samolotu prezydenckiego w Smoleńsku w 2010 roku.

Uczestnicy manifestacji upamiętniającej katastrofę samolotu prezydenckiego w Smoleńsku w 2010 roku.

Znicze, flagi i zdjęcia Lecha i Marii Kaczyńskich rozstawione pod bramą Pałacu Prezydenckiego.

Znicze, flagi i zdjęcia Lecha i Marii Kaczyńskich rozstawione pod bramą Pałacu Prezydenckiego.

„Żyleta” na stadionie i manifestacja zwolenników teorii zamachu smoleńskiego na Krakowskim Przedmieściu – ta sama atmosfera, te same zachowania. Ślepa furia, fanatyzm, bezgraniczna agresja. Na moich oczach tzw służba porządkowa pobiła łebka lekce sobie ważącego cały ten histeryczny tłum. Zabrali mu telefon, dostał po pysku i został odprowadzony poza tłum… Ręce kurczowo zaciśnięte na sztycach flag, oczy ślepo wpatrzone w mówców na scenie. Mantrycznie powtarzane słowa: ONI, ZAMACH, WYBUCH, MORDERCY, ZEMSTA… Święta wojna, Allah Akbar!!!!!


Der Damm czyli tama i most w Zagórzu Śląskim

Jezioro Bystrzyckie. Sztuczny zbiornik powstały w wyniku spiętrzenia rzeki Bystrzycy przez zaporę w Zagórzu. Zbiornik gromadzi do 8 mln m³ wody. Jezioro ma ok. 3,3 km długości przy szerokości nie przekraczającej średnio 200 m (w najszerszym miejscu ok. 480 m).

Jezioro Bystrzyckie. Sztuczny zbiornik powstały w wyniku spiętrzenia rzeki Bystrzycy przez zaporę w Zagórzu. Zbiornik gromadzi do 8 mln m³ wody. Jezioro ma ok. 3,3 km długości przy szerokości nie przekraczającej średnio 200 m (w najszerszym miejscu ok. 480 m).

Unikatowy w skali kraju most wiszący łączący dwa brzegi Jeziora Bystrzyckiego. Obecnie zamknięty i przeznaczony do likwidacji.

Unikatowy w skali kraju most wiszący łączący dwa brzegi Jeziora Bystrzyckiego. Obecnie zamknięty i przeznaczony do likwidacji.

Przejście zamknięto z powodu fatalnego stanu technicznego mostu.

Przejście zamknięto z powodu fatalnego stanu technicznego mostu.

Zapora wodna zbudowana w latach 1911-1914 na Jeziorze Bystrzyckim stanowi zabytek techniki. Wymiary zapory to 44 m wysokości i 230 m długości. Zapora posiada 10 stałych otworów przelewowych, cztery upusty ulgi oraz 2 upusty denne o łącznej zdolności przepuszczania wody przez stopień w ilości 318 m³/sek. Poniżej zapory powstała także hydroelektrownia.

Zapora wodna zbudowana w latach 1911-1914 na Jeziorze Bystrzyckim stanowi zabytek techniki. Wymiary zapory to 44 m wysokości i 230 m długości. Zapora posiada 10 stałych otworów przelewowych, cztery upusty ulgi oraz 2 upusty denne o łącznej zdolności przepuszczania wody przez stopień w ilości 318 m³/sek. Poniżej zapory powstała także hydroelektrownia.


Stare odchodzi, przychodzi nowe

Stare odchodzi – przychodzi nowe… Nie ma juz Wodniaka (to zdjęcie zrobiłem w 2008 roku), w jego miejsce powstaje wellness-srelnes spa center. Jeszcze półtora roku, a w miejsce z jednego niewielu takich wiszących mostów powstanie gówniana, nowoczesna, wijąca się jak tasiemiec w jelicie grubym betonowa kładka… Z jednej strony dobrze, że zaczęto zagospodarowywać ten przepiękny kawałek ziemi, z drugiej bezmyślne niszczenie i zacieranie ostatnich śladów naszej śląskiej tożsamości i historii załamuje mnie. O tym, ze ginie cała magia tego miejsca już nie wspomnę.

Jezioro Bystrzyckie w Zagórzu Śląskim. Widok na przeznaczony do rozbiórki, unikatowy most wiszący oraz nieistniejące już dziś restaurację Wodniak i grupę domków campingowych. Zdjęcie z 2008 roku.

Jezioro Bystrzyckie w Zagórzu Śląskim. Widok na przeznaczony do rozbiórki, unikatowy most wiszący oraz nieistniejące już dziś restaurację Wodniak i grupę domków campingowych. Zdjęcie z 2008 roku.


Rowerowy szlak cystersów

Przed II wojną światową Chełmsko Śląskie było popularnym letniskiem, działało kilka gospód i hotelików, a miasteczko cieszyło się sławą pięknego, malowniczego barokowego cacka. Ruch turystyczny był dość znaczny, gdyż miejscowość leżała na uczęszczanej trasie pomiędzy Kamienną Górą, Krzeszowem i czeskim Adrspachem. W 1945 z nieznanych powodów Chełmsko utraciło prawa miejskie, stając się wsią gminną, potem gromadzką. W 1957 r. uzyskało status osiedla, który utraciło w wyniku reformy administracyjnej w 1973 r.

Przed II wojną światową Chełmsko Śląskie było popularnym letniskiem, działało kilka gospód i hotelików, a miasteczko cieszyło się sławą pięknego, malowniczego barokowego cacka. Ruch turystyczny był dość znaczny, gdyż miejscowość leżała na uczęszczanej trasie pomiędzy Kamienną Górą, Krzeszowem i czeskim Adrspachem. W 1945 z nieznanych powodów Chełmsko utraciło prawa miejskie, stając się wsią gminną, potem gromadzką. W 1957 r. uzyskało status osiedla, który utraciło w wyniku reformy administracyjnej w 1973 r.

W domkach do dziś mieszkają osoby prywatne. W jednym z nich mieści się Kawiarnia u Apostoła, w której zostaniemy uraczeni wyśmienitą „Bombą Apostołów” (koniecznie!) i barwną opowieścią o Chełmsku i jego historii i zabytkach. Właściciel kawiarenki przyjmuje w oryginalnym lnianym stroju, jest urodzonym gawędziarzem, a swoje opowieści okrasza starymi pocztówkami z Chełmska, których posiada naprawdę pokaźną kolekcję. Na miejscu znajduje się również niewielki sklepik z pamiątkami (lniane, drewniane wyroby, rękodzieło) i wyrobami lnianymi.

W domkach do dziś mieszkają osoby prywatne. W jednym z nich mieści się Kawiarnia u Apostoła, w której zostaniemy uraczeni wyśmienitą „Bombą Apostołów” (koniecznie!) i barwną opowieścią o Chełmsku i jego historii i zabytkach. Właściciel kawiarenki przyjmuje w oryginalnym lnianym stroju, jest urodzonym gawędziarzem, a swoje opowieści okrasza starymi pocztówkami z Chełmska, których posiada naprawdę pokaźną kolekcję. Na miejscu znajduje się również niewielki sklepik z pamiątkami (lniane, drewniane wyroby, rękodzieło) i wyrobami lnianymi.

Letni domek na wodzie opatów krzeszowskich (zwany potocznie Betlejem) służył opatom jako miejsce medytacyjne. Postawiony na palach został zbudowany ok 1674 roku. Na jego ścianach oraz suficie możemy podziwiać olejne obrazy powstałe w II połowie XVII wieku.

Letni domek na wodzie opatów krzeszowskich (zwany potocznie Betlejem) służył opatom jako miejsce medytacyjne. Postawiony na palach został zbudowany ok 1674 roku. Na jego ścianach oraz suficie możemy podziwiać olejne obrazy powstałe w II połowie XVII wieku.

Zabytkowa zabudowa rynku z XVII, XVIII w.

Zabytkowa zabudowa rynku z XVII, XVIII w.

Bezcenne, jedyne w Polsce Domy Tkaczy Śląskich – 11 domków podcieniowych (zwanych 11 Apostołami) postawionych w XVIII wieku nad rzeką, aby tkacze mogli bezpośrednio z niej korzystać. Był również 12 domek, zwany Judaszem, ale spłoną (lub został rozebrany, jak podają inne źródła), ponownie postawiony, również uległ zniszczeniu. Obok 11 Apostołów były również kiedyś 4 domy podcieniowe, zwane 4 Ewangelistami i 7 Braci.

Bezcenne, jedyne w Polsce Domy Tkaczy Śląskich – 11 domków podcieniowych (zwanych 11 Apostołami) postawionych w XVIII wieku nad rzeką, aby tkacze mogli bezpośrednio z niej korzystać. Był również 12 domek, zwany Judaszem, ale spłoną (lub został rozebrany, jak podają inne źródła), ponownie postawiony, również uległ zniszczeniu. Obok 11 Apostołów były również kiedyś 4 domy podcieniowe, zwane 4 Ewangelistami i 7 Braci.

Rynek i XVIII wieczne kamienice z sukiennicami.

Rynek i XVIII wieczne kamienice z sukiennicami.

W roku 1242 Anna Przemyślidka, wdowa po Henryku II Pobożnym założyła w Krzeszowie parafię benedyktyńską i sprowadziła benedyktynów z Opatowic. Z niewiadomych przyczyn benedyktyni opuścili Krzeszów w roku 1289. Bolko I Surowy ustanowił w 1292 nową fundację dla cystersów, nadając mu 14 wsi i miasto Lubawka. Sprowadził mnichów z Henrykowa.

W roku 1242 Anna Przemyślidka, wdowa po Henryku II Pobożnym założyła w Krzeszowie parafię benedyktyńską i sprowadziła benedyktynów z Opatowic. Z niewiadomych przyczyn benedyktyni opuścili Krzeszów w roku 1289. Bolko I Surowy ustanowił w 1292 nową fundację dla cystersów, nadając mu 14 wsi i miasto Lubawka. Sprowadził mnichów z Henrykowa.

Barokowy posąg Jana Nepomucena z aniołkami na pochyłym rynku. Wykonany w XVIII wieku Jan stoi na kłębowisku chmurek, a na plecach dosłownie siedzi mu aniołek, który ponad ramieniem Jana ukazuje mu krucyfiks do adoracji. Cokół dwukondygnacyjny, górna część zdobiona spływami wolutowymi. Na dolnym kartuszu data 1855.

Barokowy posąg Jana Nepomucena z aniołkami na pochyłym rynku. Wykonany w XVIII wieku Jan stoi na kłębowisku chmurek, a na plecach dosłownie siedzi mu aniołek, który ponad ramieniem Jana ukazuje mu krucyfiks do adoracji. Cokół dwukondygnacyjny, górna część zdobiona spływami wolutowymi. Na dolnym kartuszu data 1855.

Dziś Cały kompleks składa się z: kościoła klasztornego, klasztoru, ogrodu, kościoła bractwa św. Józefa, domu gościnnego opata oraz budynków pomocniczych. Pierwszy powstał romański kościół, który został wzniesiony w końcu XII wieku i poświęcony w roku 1292, gdy przybyli do niego pierwsi zakonnicy. Obecny barokowy kościół projektowali architekci z kręgu Kiliana Ignaca Dientzenhofera w latach 1728-1735. Fasadę o dwu wieżach projektował Ferdynand Maksymilian Brokoff.

Dziś Cały kompleks składa się z: kościoła klasztornego, klasztoru, ogrodu, kościoła bractwa św. Józefa, domu gościnnego opata oraz budynków pomocniczych. Pierwszy powstał romański kościół, który został wzniesiony w końcu XII wieku i poświęcony w roku 1292, gdy przybyli do niego pierwsi zakonnicy. Obecny barokowy kościół projektowali architekci z kręgu Kiliana Ignaca Dientzenhofera w latach 1728-1735. Fasadę o dwu wieżach projektował Ferdynand Maksymilian Brokoff.

Z cyklu „cudowne dziecko dwoch pedałow” – rowerowo po Dolnym Śląsku 🙂 Miła (do czasu) trasa „cysterska” okazała się być mało męczącą, prowadzącą głównie asfaltowymi, bocznymi drogami wycieczką szlakiem zakonu cystersów. Oczywiście, żeby tradycji stało się za dość, pomyliłem rozjazdy, w Krzeszowie jadąc prosto na Chełmsko zamiast w lewo na Mieroszów, skracając sobie niechcący trasę o jakieś 15 km, jednocześnie jednak omijając Krzeszówek… no trudno…

Gdyby nie domy tkaczy, nikt by dzisiaj nie pamiętał o dawnym Schömbergu. Z dala od głównych dróg, niewiele ponad 2 tysiące mieszkańców, wieś, która nie jest nawet siedzibą gminy.  Najbliżej stąd do Lubawki (ale kto wie, co to Lubawka?), trochę dalej do Krzeszowa (to już miejsce bardziej znane i rozpoznawalne), z którym Chełmsko, wtedy Schömberg, było związane od średniowiecza do roku 1810 (miasteczko należało do krzeszowskich cystersów). Dalej  – Kamienna Góra, jeszcze dalej Wałbrzych.

Kiedy dziś spaceruje się po Chełmsku, trudno uwierzyć, że na początku XX wieku było to popularne letnisko, były gospody i pensjonaty. Trudno też uwierzyć, że wtedy Chełmsko  leżało przy  uczęszczanej trasie, pomiędzy Kamienną Górą, Krzeszowem i czeskim Adrspachem.


Mirek K.

Mirek. Wizyty u mister Kowalika, nawet te na 10 minut kończy się po kilku godzinach.. Ale miło, miło pomarynić przy kawie o muzyce, poezji i takich tam klimatach dla tetryków .

mirek-kowalik 1

Mirek Kowalik, marzec 2014. Fot. Jacek Zych


Darłówko z iPhone’a

darlowko-1

Darłówko, luty 2014

darlowko-3

Darłówko, luty 2014

darlowko-4

Darłówko, luty 2014

darlowko-2

Darłówko, luty 2014

Pierwszy raz zimą pojechałem nad morze. Choć powiedzieć „zimą” jest mocno na wyrost, bo pogoda była piękna, wiosenna. Słońce przygrzewało, wiatru praktycznie nie było. Wiosna pełną gębą. Spacerowaliśmy po pustej plaży niczym w kiczowatej komedii romantycznej, a mewy piszczały nad głowami usiłując za wszelką cenę nasrać nam na głowy. Odpoczęliśmy. Kilka dni w Darłówku, hotel spa, hiper super basen, sauna, jacuzzi naładował nam akumulatory na następne pół roku. Zabrałem ze sobą graty fotograficzne, ale z lenistwa nie chciało mi się tego wszystkiego targać po plaży. Poza tym polubiłem hipstamatic’a iPhonowego.


Dziewczyna jak malowana

Na ludowo i folkowo – wcale nie musi być nudno.

Sylwia Sałamaj, luty 2014. Fot. Jacek Zych

Sylwia Sałamaj, luty 2014. Fot. Jacek Zych

Sylwia Sałamaj (modelka) i Justyna Rudzińska (make-up) podczas przygotowań do sesji fotograficznej. Wałbrzych, luty 2014. Fot. Jacek Zych

Sylwia Sałamaj (modelka) i Justyna Rudzińska (make-up) podczas przygotowań do sesji fotograficznej. Wałbrzych, luty 2014. Fot. Jacek Zych

54be60c836b97_gd

Sylwia Sałamaj (modelka) i Justyna Rudzińska (make-up) podczas przygotowań do sesji fotograficznej. Wałbrzych, luty 2014. Fot. Jacek Zych

 


Noworocznie na rowerze

Zima tego roku jakby się ociągała, leniwiła. Minął grudzień, mija styczeń – śniegu jak nie było tak nie ma, słońca za to pod dostatkiem. Temperatury iście wiosenne zachęcają do wyjścia z domu, rozruszane mięśnie nie chcą usnąć snem zimowym i domagają się wysiłku. Pod koniec października odwiesiłem co prawda i rower i buty na kołek, kończąc oficjalnie sezon letni – przy takiej pogodzie nie da się jednak wysiedzieć w domu. (Wałbrzych / Chwaliszów / ruiny zamku Cisy)


Bogusław Wołoszański – Skarby III Rzeszy w wałbrzyskim Muzeum

Czy pod Wałbrzyskim Muzeum znajdują się pomieszczenia piwniczne, w których wycofujący się z zamku Książ hitlerowcy ukryli to, czego nie zdołali wywieźć? Czy skarby III Rzeszy, a przynajmniej ich część ukryte są pod posadzką Pałacu Albertich? Na to pytanie szukał odpowiedzi Bogusław Wołoszański.


Luna ad noctum

Wałbrzyski zespół Luna Ad Noctumn podczas pracy na planie teledysku, promującego singiel z najnowszej płyty Hypnotic Inferno. Zdjęcia do klipu realizowano w opuszczonym szpitalu dziecięcym w Wałbrzychu. Sierpień 2013. Fot. Jacek Zych

Wałbrzyski zespół Luna Ad Noctum podczas pracy na planie teledysku, promującego singiel z najnowszej płyty Hypnotic Inferno. Zdjęcia do klipu realizowano w opuszczonym szpitalu dziecięcym w Wałbrzychu. Sierpień 2013. Fot. Jacek Zych


Pochód we mgle

W tym roku pochód pierwszomajowy wyjątkowy. Po pierwsze dlatego, że pojechałem sam, bez Doroty i bez Ziuty, po drugie – pojechałem na rowerze. I dlatego omal nie spóźniłem się i nie przegapiłem pochodu. Z wyjazdem czekałem do ostatniej chwili, bo Wałbrzych tonął we mgle i chmurach tak gęstych, że można było nożem ciąć. Było zimno, pluchowato  i syfiasto. Wyruszyłem na styk, można powiedzieć – i na styk dojechałem. Nie zdążyłem na rozpoczęcie, ale dopadłem manifestantów jeszcze przed wejściem do miasteczka.

Bum na pochód minął. Warszawka już ze dwa razy była, Wrocławianie to samo – pochód wrócił więc do pierwotnej formy kilkuset zapaleńców wiernych tradycji i miejscu – takich, którzy nie przyjeżdżają po to, że trendy jest być w Srebrnej, a dlatego, że lubią i chcą.

<im

 


Fotografowałem górala…

Dziś zmarł Władysław Trebunia Tutka – jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych polskich górali. Byłem chyba ostatnim z fotografów mających okazję i zaszczyt portretować pana Władysława. Odwiedziłem dom Państwa Trebuniów latem 2011 roku. Mały, drewniany domek tuż przy drodze do Zakopanego – choć zupełnie z niej niewidoczny. Spędziłem w domu Państwa Trebuniów zaledwie kilka godzin – dość, żeby poczuć niedosyt, zdecydowanie zbyt mało, żeby poznać.

Brał udział w około 35 wystawach zbiorowych i 25 wystawach indywidualnych w kraju i za granicą. Prezentował swe prace w Belgii, Holandii, Francji, Niemczech, Szwecji, Hiszpanii, Rosji, Kanadzie i USA. Uprawiał projektowanie tkanin, malarstwo sztalugowe, witrażowe, malarstwo na szkle, kompozycje ścienne, pastel, olej, gwasz. Prace olejne i na szkle zakupiono do wielu kolekcji europejskich i amerykańskich, a malowidła i kompozycje ścienne Władysława Trebuni zdobią instytucje i domy prywatne.

Na całym Podhalu można znaleźć<;a wiele śladów działalności plastycznej Władysława Trebuni-Tutki: oryginalna polichromia w kościele parafialnym w Poroninie, kompozycje o tematyce sakralnej w kościołach w Skrzypnem, Wielkim Cichem, Gliczarowie, Murzasichlu, kaplicy w Białym Dunajcu i Stasikówce, również wnętrza kościołów w Skrzypnem oraz Bańskiej Górnej – we współpracy z synem Krzysztofem – architektem. Witraże artysty "Święci Polscy" można podziwiać w kościele parafialnym w Skrzypnem, a "Dwunastu Apostołów" w kościele ojców Salwatorianów w Zakopanem.

Władysław Trebunia-Tutka był jednym z najwybitniejszych góralskich "prymistów" (w muzyce góralskiej grający pierwsze skrzypce) i niekwestionowanym autorytetem dla wielu pokoleń górali w dziedzinie kultury tradycyjnej. Już jako trzynastoletnie dziecko "prymował" w kapeli swoich starszych braci zyskując drugą nagrodę w Konkursie Muzyk Podhalańskich w 1955 roku i nagrodę indywidualną na Światowym Festiwalu Młodzieży w Warszawie w tym samym roku. Zdobył też najwyższe laury w dziedzinie tradycyjnej muzyki ludowej m.in. "Basztę" w Kazimierzu w 1991 roku z Kapelą Rodzinną Trebuniów-Tutków z Poronina.

Niemal do końca swojego życia koncertował z zespołem rodzinnym Trebunie-Tutki, założonym i prowadzonym przez jego syna Krzysztofa. Trebunie-Tutki nie tracąc nic ze swojego góralskiego charakteru, przeszli ewolucję od kapeli góralskiej po zespół koncertujący na największych festiwalach Muzyki Świata w Europie, Azji i Ameryce Północnej oraz reprezentujący Polskę m.in. na EXPO w Portugalii i Japonii.

Ostatnio zostali uhonorowani tytułem "Ambasador Polszczyzny" za "autentyzm gwary wykorzystywanej w twórczości zespołu" i nominacją do nagrody polskiej Akademii Fonograficznej Fryderyk 2009 za album "Songs of Glory, Pieśni Chwały", nagrany z jamajską gwiazdą roots reggae Twinkle Brothers.

Władysław Trebunia-Tutka był wielokrotnie odznaczony m.in. medalem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego "Zasłużony dla Kultury Gloria Artis", Nagrodą im. St. Witkiewicza oraz prestiżową Nagrodą im. Oskara Kolberga.

Z wyrazami głębokiego żalu i współczucia dla całej rodziny.

Jacek