Posts in Category: Portret

21. września 2016

21.09.2016 Świdnica. Wizyta Dalajlamy XIV w  Kościele Pokoju w Świdnicy. Podczas międzyreligijnego spotkania podpisano Deklarację Pokoju z okazji przypadającego w tym dniu Międzynarodowego Dnia Pokoju.  fot. Jacek Zych / FORUM

21.09.2016 Świdnica. Jego Świątobliwość Dalajlama XIV w Kościele Pokoju w Świdnicy. Podczas międzyreligijnego spotkania podpisano Deklarację Pokoju z okazji przypadającego w tym dniu Międzynarodowego Dnia Pokoju. fot. Jacek Zych / FORUM


24. sierpnia 2016

20.08.2016 Wałbrzych Sobota, Fiaskiem zakończyły się poszukiwania tzw złotego pociągu w Wałbrzychu. Po tygodniu prac i rozkopaniu domniemanego terenu nie odnaleziono nawet śladu pozostałości po infrastrukturze kolejowej. Na zdjęciu Piotr Koper, jeden z poszukiwaczy Złotego Pociągu. fot. Jacek Zych / FORUM

20.08.2016 Wałbrzych Sobota, Fiaskiem zakończyły się poszukiwania tzw złotego pociągu w Wałbrzychu. Po tygodniu prac i rozkopaniu domniemanego terenu nie odnaleziono nawet śladu pozostałości po infrastrukturze kolejowej. Na zdjęciu Piotr Koper, jeden z poszukiwaczy Złotego Pociągu. fot. Jacek Zych / FORUM


Już tylko Kiler.. o sobie tylko tyle.

Podszedłem po Cezarego Pazury po zakończonym stand-upie, jaki na spółkę z Piotrem Bałtroczykiem mieli w Dworzysku i w krótkich wojskowych słowach poprosiłem o 2 minuty, żeby móc zrobić „główkę” do zilustrowania tekstu o występie. Pazura uśmiechnął się szeroko swoim filmowym uśmiechem i równie zwięźle zapytał: Gdzie? Tu! – odpowiedziałem. Słońce akurat zachodziło, zalewało całą okolicę cudownym, złotym blaskiem… trafiliśmy idealnie w golden hour. Prawdę mówiąc podejrzewaĶ, że zgodził się tylko dlatego, żeby oderwać od setek fanów i fanek tłoczących przed nim po autograf.  On wstał, ja stałem… troszkę bokiem, jeszcze może od światła bardziej.. trach… dziękuję, dziekuję… Proszę bardzo – Czarek Pazura jak żywy.

Cezary Pazura. Szczawno-Zdrój, maj 2015. Fot. Jacek Zych

Cezary Pazura. Szczawno-Zdrój, maj 2015. Fot. Jacek Zych

a tu, dzięki Patrycji… mały backstage 🙂

Jacek Zych fotografuje Cezarego Pazurę. Szczawno-Zdrój, maj 2015. Fot. Patrycja Szuman

Jacek Zych fotografuje Cezarego Pazurę. Szczawno-Zdrój, maj 2015. Fot. Patrycja Szuman


Józef Wiłkomirski

Za rok 90 lat skończy Józef Wiłkomirski, wybitny, muzyk, kompozytor i dyrygent. Pan Józef zgodził się stanąć przed obiektywem przed jednym ze swoich spotkań w bibliotece multimedialnej na Podzamczu.

W roku 1978 zorganizował Filharmonię w Wałbrzychu (obecnie noszącą nazwę Filharmonia Sudecka), której do 31 sierpnia 2005 roku był dyrektorem naczelnym i artystycznym. Jako dyrygent gościnnie występował we wszystkich polskich filharmoniach oraz w Teatrze Wielkim w Warszawie i w Operze Wrocławskiej. Dyrygował także w ponad 20 krajach Europy, Ameryki i Azji, między innymi czterokrotnie w Paryżu.

Józef Wiłkomirski. Portret. Wałbrzych, kwiecień 2015. Fot. Jacek Zych

Józef Wiłkomirski. Portret. Wałbrzych, kwiecień 2015. Fot. Jacek Zych


Amit, portret w studio (2 fot.)

Amit ma 24 lata, jest synem indyjskiego dyplomaty, pochodzi z Dehli. 6 lat temu przyjechał do Berlina, tam mieszka i pracuje, razem z koleżanką mojej koleżanki. heh… Wspólnie do Polski przyjechali na krócej niż mgnienie oka – czyli na półtora dnia, w odwiedziny. W krótkiej przerwie między wygłupami i imprezami udało mi się go namówić na portret… 🙂

Amet (Indie), portret w studio. Wałbrzych, marzec 2015. Fot. Jacek Zych

Amit (Indie), portret w studio. Wałbrzych, marzec 2015. Fot. Jacek Zych



Patrycja

Historia ze zdjęciami z Patrycją jest długa jak włoskie spaghetti. Namawialiśmy się, namawialiśmy, namawialiśmy… czas mijał, a nam się jakoś nie składało. Dziś popołudniową porą w końcu dotarła do mnie do studia i proszę – oto efekt 🙂

Patrycja Esz. Wałbrzych, luty 2015. Fot. Jacek Zych

Patrycja Esz. Wałbrzych, luty 2015. Fot. Jacek Zych


Ziuta

Dziecko moje coraz rzadziej wyraża chęć pozowania do zdjęć; a to wykrzywia się w setce pokręconych min, a to ucieka, a to stanie z nadąsaną miną i oczami mówiącymi: „Proszę rób, rób – jest mi wszystko jedno”. Czasem jednak uczyni dzień dobroci dla ojca i nie protestując stanie cierpliwie w jednym miejscu i pozwoli się sportretować… i wtedy nie trzeba wielkich umiejętności, żeby zrobić coś naprawdę fajnego. 🙂

Asia "Ziuta" Zet. Międzyzdroje, styczeń 2015. Fot. Jacek Zych

Asia „Ziuta” Zet. Międzyzdroje, styczeń 2015. Fot. Jacek Zych


Magda

Jakoś tak umknął mi ten portret, Magda się nie dopominała.. więc leżał sobie spokojnie trochę zapomniany gdzieś na dysku. Ale jak mawiają czescy kelnerzy: przyjdzie czas, przyjdzie jedzenie. Odnalazłem folder z Magdy fotografiami, przeglądnąłem i voila! Magda w całej krasie 🙂

Magda. Wałbrzych, styczeń 2015. Foto. Jacek Zych

Magda. Wałbrzych, styczeń 2015. Foto. Jacek Zych


Wielki wódz Roześmiana Twarz – Artur Andrus

Odnalazłem tę fotografię robiąc porządki noworoczne w archiwum. Wielki wódz Apaczów Roześmiana Twarz – czyli Artur Andrus.

To My! Do niedawna seksowni,
Najprzystojniejsi na świecie…
Karnet na basen i do siłowni
Zgubiliśmy przy bufecie.
To My! Naśladowcy huzarów…
Pędzący z prędkością gromu
Tylko, że czasem bez okularów
Nie można trafić do domu.
To Nam! W głębokim ukryciu
Zza przygryzionych mocno warg
Wyrwie się prawda o życiu
Zestaw żałosnych skarg.

To nic! Że nas mają w pogardzie!
Kolego! Do góry głowa!
To sztuczne zęby gryzą najbardziej,
A włosy można farbować!
To Nam! Z ramieniem na duszy
Uda się stworzyć zwarty szyk,
Strzelanie w krzyżu zagłuszy
Głośny, radosny krzyk:

Koledzy! Było jak było!
Koledzy! Równać czwórkami!
Druga młodość i trzecia miłość
Koledzy! Jeszcze przed nami…
Koledzy! Walka zaczęta!
A bój koledzy jest srogi…
Młodzi stąpają nam po piętach!
Podstawmy im nogi!

Jak potknie się szczeniak,
To cap go za dziób!
Nie godzien całować
Naszych starczych stóp!

Artur Andrus na scenie podczas festiwaui Gitarą i piórem. Karpacz, sierpień 2013. Fot. Jacek Zych. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Artur Andrus na scenie podczas festiwaui Gitarą i piórem. Karpacz, sierpień 2013. Fot. Jacek Zych. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Portret firmowy – DTP Service / dostajni.pl

Wybory zbliżają się wielkimi krokami. Przedwyborczy szał udziela się i nam – w tym tygodniu zrobiliśmy prawie 30 portretów kandydatów, kandydatek i przeróżnej maści pretendentów do… A skoro innym robimy, to dlaczego sobie nie?? Przecież szewc nie zawsze musi bez butów chodzić. Niniejszym przedstawiam Państwu – Agnieszka, Tomek i Ja(cek), czyli DTP Service s.c. / dostajni.pl

My-male

Portret firmowy. DTP Service s.c. / dostajni.pl. Wałbrzych, październik 2014. fot. Jacek Zych


Ziuta

Asia "Ziuta Zet". Szczawno-Zdrój, wrzesień 2014. Fot. Jacek Zych

Asia „Ziuta Zet”. Szczawno-Zdrój, wrzesień 2014. Fot. Jacek Zych


Damian – instruktor treningu kettlebells (3 fot.)

Damian. Wałbrzych, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych

Damian. Wałbrzych, wrzesień 2014. fot. Jacek Zych

KIEDY Damian przyszedł do pracowni i zaczął opowieść o treningu odważnikami typu kettlebells, nie do końca potrafiłem zrozumieć co do mnie mówi – tym bardziej, że trening siłowy nieodmiennie kojarzył mi się z siłownią, hantlami, sztangami i wszelkimi innymi kawałkami pojazdów kosmicznych, na których spoceni faceci tracą nie tyle wagę, co pieniądze.

Opowiadał o odważnikach – kettlebells – o rosyjskich tradycjach takiego treningu, o specnazie, o migracji kettlebells do Stanów i Europy. Opowiadał o treningu opartym jedynie o te ciężarki, pompki i przysiady. Jakoś nie do końca chciało mi się w to wierzyć – do czasu, kiedy dziś przyniósł do studia dwa dwudziestokilowe ciężary i machał nimi, jakby ważyły tyle, co siatka ziemniaków.


Scotsman

Robert. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych

Robert. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych


Ewa

Ewa. Wałbrzych, sierpień 2014. foto Jacek Zych.

Ewa. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych.


Twins czyli podwójne uderzenie (3 fot.)

Kilka ostatnich dni to była teksańska masakra piłą łańcuchową… Milion różnych spraw, które trzeba załatwić od już, natychmiast… Obsługa Mistrzostw Europy, przez którą Aga nie wychodziła w zasadzie z firmy, moja książka, którą na już trzeba było skończyć… Mnóstwo innych kłopotów, formalnych i urzędowych, wyprowadzających z równowagi spraw. W sam środek takiej atmosfery wpasowała się Magda z dziewczynkami. Portret obiecałem im już dawno, jakoś w zeszłym tygodniu umówiliśmy się – a potem wszystko wysypało się na raz… 🙂

Magda, Dobrusia i Martyna. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych

Magda, Dobrusia i Martyna. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych


Portret w pocie czoła

Upał był nie z tej ziemi; wiatr usnął wśród bluszczu,
Służba spała pokotem w pobliskiej winnicy,
Policzki Mony Lizy świeciły od tłuszczu,
A nogi dla ochłody trzymała w miednicy. / A.Waligórski „Uśmiech Giocondy”

W zasadzie tak mogłaby się zacząć ta opowieść. Fotografowanie w duszny, upalny i przesycony wilgocią dzień jest co najmniej uciążliwe. Pot zalewa oczy, klei bieliznę do ciała, wilgotne dłonie z trudem utrzymują aparat. Kiedy Aga przyszła do studia nieruchome, rozgrzane do piekarnikowej wręcz temperatury powietrze było gęste jak gąbka nasączona gorącą wodą. Na niewiele zdał się wiatrak, na niewiele zdało się otwieranie na oścież wszystkich drzwi i okien. Temperatura rosła…

Fotografię zrobiliśmy „z marszu”. Nie było wizażystki, fryzjerki, stylistki… nie było długich przygotowań. Agnieszka wystąpiła zupełnie sauté… zresztą w takiej temperaturze żaden makijaż długo by nie wytrzymał… To pierwszy portret w sezonie wakacyjno-powakacyjnym. Po miesiącach posuchy portretowo-fotograficznej w studio zaczyna się dziać. Z nowym rokiem – szerszym krokiem, jak mawiają krawcowe – i chwała im za myśl słuszną 🙂

Agnieszka. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych

Agnieszka. Wałbrzych, sierpień 2014. fot. Jacek Zych


lluvia de verano – letni deszcz

To był ostatni portret jaki zrobiłem w Akademii Fotografii. Ciężko nawet powiedzieć zrobiłem – bo ta ostatnia praca bardziej zespołowym była niż indywidualnym dziełem jednej osoby, choć jeśli autorstwo liczy się temu, kto nacisnął spust – to właśnie mi. Tak czy owak ten deszczowy portret Dominiki to bardzo miłe podsumowanie kilku tygodni spędzonych z grupą fajnych ludzi na 17 piętrze Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina.

„W strugach wody, ale z czołem podniesionym
żadna siła mnie nie zmusza i nie goni… „

Dominika. Waszawa, lipiec 2014. fot. Jacek Zych

Dominika. Waszawa, lipiec 2014. fot. Jacek Zych


Being John Malkov… sic!… Max Otto von Stierlitz

Stierlitz szedł korytarzem Gmachu Kancelarii Bezpieczeństwa Rzeszy. W pewnym momencie zamyślił się. Tak mu się to spodobało, że zaskoczony zamyślił się po raz drugi. – Oto Ziuta… też widać jej się spodobało.

Asia "Ziuta" Zet. Czerwiec 2014. Fot. Jacek Zych

Asia „Ziuta” Zet. Czerwiec 2014. Fot. Jacek Zych


Oktawia

Oktawia, Córka Klaudiusza i Mesaliny, żona cesarza Nerona. Wkoło niej truto, mordowano, spółkowano kazirodczo, knuto i spiskowano – a ona trwała. Umiłowana przez Rzymian, znienawidzona przez męża szaleńca. W końcu wygnana i zamordowana. To były dopiero ciekawe czasy – nie to co teraz… 🙂

Beata. Warszawa, czerwiec 2014, fot. Jacek Zych

Beata. Studia Tęcza, Warszawa, czerwiec 2014, fot. Jacek Zych


Śliwka węgierka

Soczysta, świeża śliwka węgierka, po którą w upalny dzień, w ogrodzie, wprost z hamaka sięgasz ręką, a która zaraz potem rozpływa ci się w ustach, zalewając sokiem i słodkościami… A może żywe wcielenie furii w kardynalskich purpurach i fioletach. Tu opinie są różne – faktem jest, że to Beata, Beata ze stolycy.. 🙂

Beata. Czerwiec 2014, fot. Jacek Zych

Beata. Czerwiec 2014, fot. Jacek Zych


Na gruzach…

Kasia Jakubowska. Listopad 2011. Fot. Jacek Zych.

Kasia Jakubowska. Listopad 2011. Fot. Jacek Zych.

Pomysł na portret był jasny od początku – zdjęcie musiało być zrobione w plenerze, na gruzowisku, w środowisku naturalnym, można powiedzieć, dla działań w jakich operuje Katarzyna i jej pies. Problemem pozostawało odnalezienie odpowiedniego miejsca. Sobotnie popołudnie spędziliśmy więc z Kasią i Jadźką (znaczy jej psem), błąkając się po okolicznych ruinach i zwaliskach – aż trafiliśmy na zapomnianą, położoną na uboczu cześć walimskiej fabryki lnu. Jeden rzut oka na fasadę starej, spalonej kamienicy – i zapadła błyskawiczna decyzja – Tu! Jakież było jednak nasze zdziwienie, kiedy obeszliśmy kamienicę od tyłu…

Chciałem pokazać Kasię pod koniec długiego dnia ciężkiej, wyczerpującej fizycznie i psychicznie pracy. Poza modelką potrzebowałem ostrego, ciepłego, niskiego światła zachodzącego słońca. To jednak przed momentem schowało się za wzgórzem. Pech. Nie podupadłwszy na duchu wyszedłem z założenia, że jeśli słońca nie ma – trzeba je zaświecić. Oświetliłem więc Kasię lampą z założonym gelem 1/3 C.T.O. Takie ustawienie dało ostry, mocny cień – dokładnie taki, jaki daje zachodzące słońce. Drugą lampą z pełnym C.T.O. oświetliłem ścianę kamienicy. W ten sposób powstał blik ostatnich promieni zachodzącego słońca.


Władysław Trebunia-Tutka

Sam nie wiem dlaczego nie pokazywałem tego portretu. Władysław Trebunia-Tutka Wisi wydrukowany w pracowni i jak dotąd, poza wydawnictwem, w którym był wykorzystany, tylko tam można było go zobaczyć. A szkoda, bo to jedna z moich ulubionych fotografii. Zrobiłem tę fotografię w sierpniu 2011 roku, w domu pana Władysława w Białym Dunajcu, na kilka miesięcy przed śmiercią artysty.

Zależało mi, aby oddać atmosferę małej izby góralskiej. Nie chciałem kolejny raz pokazywać artysty przy sztaludze czy z instrumentem w dłoni. Chciałem zapamiętać go jako mądrego, starego człowieka, który na życie patrzy już z tej drugiej strony…. Stad pomysł na fotografię w sypialni państwa Trebuniów, między obrazami i kilimami autorstwa pana Władysława, sięgającego myślami w przeszłość… Na zewnątrz świeciło ostre, sierpniowe słońce, które wpadając do izby dawało ostre, koszmarne światłocienie. Zasłoniłem więc okno kawałkiem jedwabopodobnej, białej tkaniny, która zawsze mam zapchaną gdzieś w plecaku. To wystarczyło, żeby izba spłynęła wręcz złotym, miękkim światłem. Nie potrzebowałem żadnego dodatkowego światła, mogłem swobodnie fotografować.

Wladyslaw-Trebunia-Tutka. Fot. Jacek Zych, 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone

Wladyslaw-Trebunia-Tutka. Fot. Jacek Zych, 2011. Wszelkie prawa zastrzeżone


A wieczorem…

Kiedyś tam, będziesz miała dorosłą duszę… kiedyś tam…
Ale dziś jesteś mała jak okruszek, który los rzucił nam…:)

Ziutka-swieczka


Mirek K.

Mirek. Wizyty u mister Kowalika, nawet te na 10 minut kończy się po kilku godzinach.. Ale miło, miło pomarynić przy kawie o muzyce, poezji i takich tam klimatach dla tetryków .

mirek-kowalik 1

Mirek Kowalik, marzec 2014. Fot. Jacek Zych


Ziuta

ziuta.jpg

Asia „Ziuta” Zych, luty 2014. Fot. Jacek Zych