Beata – czyli bajm do kotleta

Beata K., czyli nasza rodzima Wojownicza Księżniczka Xena, zagrała cieniutki jak postny barszcz koncercik w przeuroczych okolicznościach miejscowej przyrody. Nieprzebrane tłumy od wczesnego popołudnia ciągnęły za stajnię i hotel Dworzysko, pod Chełmiec, mijając pietrzące się 3 tony końskiego gówna, których gospodarze terenu nie uznali za stosowne usunąć, malowniczo przykryte (dla niepoznaki), czarna folią, którą skoncentrowany smród łajna nadymał niczym wodór Zeppelina.

Podobno nie wolno było fotografować… Ja czas przed koncertem spędziłem kolo namiotu ze skwierczącą nad żarem padliną, całkowicie pochłonięty nierówną walką z głodem oraz znikającym z plastikowego kubka, w tempie iście kosmicznym, piwem. Komunikat o zakazie fotografowania umknął tedy mojej uwadze. Zresztą może wcale go nie było? Zanim więc ochrona, tym razem działająca napradę wyjątkowo sprawnie, wyciągnęła mnie za kołnierz i odciągnęła daleko od sceny, udało mi się pstryknąc kilka całkiem zgrabnych fotek.

Zresztą co tam. Sądząc z tego, co widziałęm, zakaz nie dotarł, albo zwyczajnie nie zrobił żadnego wrażenia na większości ludzi pod sceną – żenujące to widowisko uwiecznione zostało więc na conajmniej kilku tysiącach aparatów, komórek czy tez innego rodzaju urządzeniach rejestrujących.

Żeby nie było, że wszystko be. Piwo było tanie, karczek przyzwoicie wypieczony, słońce cudnie grzało – a skwar schłodziły wielkie jak grochy krople deszczu, które spadłu nie wiadomo skąd (pewnie z nieba, choć chmury deszczowe jakieś takie wątłe były). Sama Beata co to swoje lata ma, ale w parze z keyboardzistką i chórzystkami tworzyły naprawdę całkiem milutki dla oka obrazek.

3330 wszystkich odwiedzin 2 odwiedziny dziś

8 Comments

  1. Odpowiedz
    darek olejniczak 4 sierpnia 2008

    to ja poproszę te chórzystki. klawiszówka tez może być, czemu nie 🙂

  2. Odpowiedz
    Karlos van der Z. 4 sierpnia 2008

    No właśnie lipa… stałem blisko sceny i keyboardzistce wystawała głowa tylko z za KORG-a… i dopiero kiedy mnie wyprowadzali, rzuciłem okiem z daleka.. i dech zaparło mi w piersiach.. ale sposobności do zrobienia fotki zabrakło… ):

  3. Odpowiedz
    Asia Stelmaszyńska 4 sierpnia 2008

    wczoraj uczestniczyłam w tym mega zjawisku, po 20 minutach szlak mnie trafił, znaleźć miejsce parkingowe to cud, potem spacer wśród wałbrzyskiej (w większości) patoli, potem picie piwa z daleka od sceny, średni koncert z opóźnieniem, zapachy z toy toy…ale cóż, było fajnie…bo byłam z przyjaciółmi:)

  4. Odpowiedz
    Qart 5 sierpnia 2008

    Dziekuje ci Jacku za niepoprawny politycznie, słuszny i rzetelny opis gówna pod folią 🙂 co by nie mówić – oddawał idealnie klimat Rivendela oraz wszystkiego co robi. i moze fachowcom od marketingu o to właśnie chodziło… 😉

  5. Odpowiedz
    joe70 8 sierpnia 2008

    he he he , niezła recenzja koncertu Bajmu , Bajm był dobry w ’81 roku , potem to już produkt muzyczny/sieczka ;), ale skoro ludzie tego słuchają , nie mam nic przeciwko …

  6. Odpowiedz
    darek olejniczak 21 sierpnia 2008

    przecież to chodzi o chórzystki a nie o jakiś tam Bajm…

  7. Odpowiedz
    Ada 18 sierpnia 2009

    Facet…Ty chyba nie masz zainteresowań..Bo jakbyś miał, to nie traciłbnyś na opisywanie, jak powiedzileś „gówna”, tylko zająłbyś się czymś bardziej sensownym…
    Poza tym, jakby Ci faktycznie nie zalezalo na koncercie to bys tam nie stał, ….i widzimy, ze masz chyba problem z alkoholem…;/

  8. Odpowiedz
    Marcin 2 września 2010

    No to pojechałeś… Też mnie zastanawia dlaczego tam byłeś na koncercie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *