Monthly Archives: Maj 2013

Pochód we mgle

W tym roku pochód pierwszomajowy wyjątkowy. Po pierwsze dlatego, że pojechałem sam, bez Doroty i bez Ziuty, po drugie – pojechałem na rowerze. I dlatego omal nie spóźniłem się i nie przegapiłem pochodu. Z wyjazdem czekałem do ostatniej chwili, bo Wałbrzych tonął we mgle i chmurach tak gęstych, że można było nożem ciąć. Było zimno, pluchowato  i syfiasto. Wyruszyłem na styk, można powiedzieć – i na styk dojechałem. Nie zdążyłem na rozpoczęcie, ale dopadłem manifestantów jeszcze przed wejściem do miasteczka.

Bum na pochód minął. Warszawka już ze dwa razy była, Wrocławianie to samo – pochód wrócił więc do pierwotnej formy kilkuset zapaleńców wiernych tradycji i miejscu – takich, którzy nie przyjeżdżają po to, że trendy jest być w Srebrnej, a dlatego, że lubią i chcą.

<im