Monthly Archives: Listopad 2012

Jerzy Trela w studio Radia Kraków

Poprzez różnego rodzaju działania fotograficzne dane jest mi rozmawiać z późnymi nasto- i bardzo wczesnymi -dziesto latkami. W ich świecie popularność i klasę człowieka wyznacza ilość lajków na FB lub odsłon na YT. Z przerażeniem obserwuję, że młodzi ludzie świadomi istnień tworów typu DJ Kornelius z Zadupia (który nagrawszy bełkotliwy, stukocąco-dudniący zbiór dźwięków, przypadkowo tylko nazywany muzyką, ma kliknięć trzy miliony) nie mają pojęcia, któż zacz Jerzy Trela. DJ Kornelius będzie idolem przez 6 tygodni. Może przez pól roku. Pan Jerzy zachwyca swoją grą i głosem od ponad 50 lat.

„Mówią o nim, że jest tym, czym gra. Na co dzień wyciszony i spokojny, na scenie przeobraża się w potwora energetycznego „Człowiek Rola” tak o Jerzym Treli mówi jego młodszy kolega ze Starego Teatru Krzysztof Globisz. Może dlatego ”niebieskie ptaki z placu Szczepańskiego w Krakowie, bez trudu rozpoznają w nim swojego, tak wspaniale wcielił się przecież w rolę menela w filmie „Anioł w Krakowie”. W marcu tego roku świętował swoje 70. urodziny oraz 50-lecie pracy artystycznej. W lutym zagrał Wernyhorę w radiowej wersji Wesela St. Wyspiańskiego zrealizowanej w Radiu Kraków w reż. Andrzeja Seweryna. Od lat związany Teatrem Starym, ale też studiem nagraniowym Radia Kraków. Jerzy Trela , swój charakterystyczny niski głos zawdzięcza pierwszym rolom w teatrze lalkowym, gdzie grał w maskach”. (radiokrakow.pl)

Za oknem było szaro i nieciekawie, kiedy nieznacznie spóźniony przywitał się z nami ciepłym, miękkim, aksamitnym głosem. Bez zbędnych komentarzy zabrał się do pracy, czytając kolejne „myśli” Mirka. Próba-nagranie, próba-nagranie…. Jedna czy dwie uwagi Mirka. Tu inaczej trzeba zaakcentować, tam zrobić dłuższą pauzę. Czułem się jak profan, orając trzaskiem migawki atmosferę, jaką pan Jerzy zbudował w cichym, ciepłym studio radia Kraków.

To było moje drugie spotkanie z panem Jerzym w krakowskim studio radiowym. Latem ubiegłego roku portretowałem go potrzeby projektu muzycznego, z którego sprzedaży dochód przeznaczony został w całości dla rodziny tragicznie zmarłego perkusisty zespołu VooVoo – Piotra „Stopy” Żyżelewicza.

Tym razem pan Jerzy zgodził się wziąć udział w dopiero powstającym, autorskim projekcie muzyczno-poetyckim Mirka Kowalika (Raz Dwa Trzy) i to właśnie podczas nagrywania tekstów do tegoż projektu mogłem pana Jerzego ponownie „złapać przy pracy”.

Za tydzień Warszawa – i Ernest Bryll.

A Kraków… zimny, mokry, deszczowy. Nagranie skończyliśmy koło 16 – i zastała nas ciemna noc, mżawka i kosmiczne korki. Na rynku przygotowania do świątecznego jarmarku – przypominał więc bardziej plac budowy niż rynek. Za to jedna pozytywna rzecz rzuciła mi się w oczy – i, muszę przyznać, zdziwiła. W centrum Kra, w bezpośredniej okolicy Rynku czy na Kazimierzu – piwo 5, 6 zł. Do tego jedzenie w bardzo rozsądnych pieniądzach. Kiedy pomyślę o wrocławskich dziewięciu zylach… czy w porywach już nawet jedenastu – to mi się słabo robi – i wychodzi na to, że na piwo w kilka osób to już naprawdę warto do Kra pojechać.

Kawa w Alchemii jak zawsze świetna. 🙂