Monthly Archives: Lipiec 2012

X-Rite 1 Publisher – zupełnie nowy update programu do profilowania

Od kilku tygodni pracuje ze zaktualizowanym, zupełnie nowym narzędziem do profilowania monitorów i drukarek (oraz takich dziwactw jak rzutniki czy aparaty fotograficzne) i muszę przyznać, że rezultaty mnie zdumiewają. Zupełnie nowy algorytm profilowania, dokładnie ten sam co w narzędziach Monaco czy Profile Maker, wzornik zwiększony z 48 do nawet 700 próbek dla monitora, dla drukarki nawet ponad 1000… Możliwość skalibrowania monitora z uwzględnieniem zewnętrznych warunków oświetleniowych… cudo, jednym słowem cudo!!

Jeśli zajmujecie się fotografią – nie ważne czy amatorsko czy zawodowo – a nie pracowaliście nigdy na skalibrowanym monitorze – polecam zrobić to i usiąść, bo to, co do tej pory myśleliście o obrazkach oglądanych na monitorze zmieni się i obróci o 180 stopni.

XRite chwali sie, że do nowego i1 zaimplementowano ten sam algorytm co w Profile Maker czy w Monaco. Profile drukarek robione przez nowego i1 nie pozostawiają nic do życzenia – rozbieżności od wzorca pozostają już jedynie w kwestiach akademickich. Boli ciągle brak możliwości obliczenia limitów tuszy (co Profile Maker potrafi), ale nie przesadzajmy – za 2800 brutto wydane na update dostajemy naprawdę bardzo wygodne, poręczne, a przede wszystkim bardzo sprawne narzędzie do użytku tak domowego, jak i do pełnej profeski.


BMW seria 3


Fura, skóra i komóra

Zdarzenia kilku ostatnich dni podniosły mnie na duchu i przywróciły, choć odrobinę, wiarę w sens tego, co robię. Kolega kolegi współpracujący z kolegą kolegi zajmujący się usługami typu import-export aut nie tylko poprosił o zrobienie zdjęć samochodów, które planuje sprzedać, ba! docenia wartość fotografii w handlu i chce za te fotografie płacić. Kto wie.. może świat sięga powoli momentu, kiedy nic zrównało się ze wszystko… że w nawale fotek domorosłych „pstrykaczy” ludzie zaczną szukać czegoś, co będzie ponad to. Oby.


Dżoena z Rafałem – czyli rzut na taśmę

Rzutem na taśmę udało się nam zrobić te foty – bo to i dni tylko pozostały Dżoenie do wyklucia się potomka.. (poRafka chyba hehe). Tak czy owak w piekielną duchotę spotkaliśmy się w niedzielne popołudnie, żeby pofotografować kobitę z brzuchem…:)


Hipokryzja rulez!

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=nOuoohyba-g&w=777&h=437]

Odrobina hipokryzji jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Taka myśl we mnie zakiełkowała, kiedy zobaczyłem i usłyszałem, przyjemną zresztą dla ucha pieśń zamykającą kielecki Sabat Czarownic. Zaczęło się niczym na wiecu partyjnym: pod rewolucyjnymi sztandarami komunistów radzieckich i rewolucjonistów francuskich, niczym Wolność wstępująca na barykady (jej ucieleśniona postać pojawia się zresztą przez moment nawet w kadrze) dwaj aktywiści sceniczni: Janusz Radek i Mariusz Ostrowski zagrzewali publiczność do wsłuchania się w jedynie słuszny głos ludu. Zaleciało mi to międzynarodówką, komunistyczno-partyjnymi wiecami i pochodem pierwszomajowym z lat 50 (czekalem kiedy ktoś w publiczności krzyknie „Wiesław!! Wiesław!!!”), ale ponieważ pieśń była skoczna i dla ucha przyjemna – trwałem.

OK. W tym miejscu możnaby powiedzieć, że nadinterpretuję, że to kontekst przedstawienia a nie partyjna wiec itp itd… kiedy jednak na początku drugiej zwrotki nad artystami załopotały sztandary z maską Anonymousa, a tenże sam pojawił się na twarzach artystów wspierających chóralnie głównych wykonawców – nie zdzierżyłem i wykrzyknąłem „o żesz ty!”

Kto jak kto, ale to artyści stowarzyszeni w tzw ZAiKS’ie najgłośniej krzyczeli prezentując swe święte oburzenie, kiedy lud internetujący miast i wsi wylał się na ulicę protestując przeciw podpisaniu i ratyfikowaniu przez Donaldu Tuscu ustawy ACTA. To oni, na czele z niejakim Zbigniewem H. rzucili się popierać projekt drakońskiej, policyjnej ustawy. To oni wylewali pomyje na dziennikarzy po felietonie Jacka Żakowskiego, porównującego internetowy zbiór plików muzycznych do globalnej biblioteki, w której to, jak to w bibliotece, nie pobiera się opłat za czytanie i wypożyczanie książek.

Teraz ci sami artyści z maską Anonymousa na twarzy, pod sztandarami ludów pracujących miast i wsi krzyczą do mnie gromkim chórem: „Słuchaj kiedy śpiewa lud!” Znaczy że co? Ech… czego się nie zrobi dla sławy i chwały. Jak powiedział S. Tym w Rejsie: „Nieee no, panowie, pewnych spraw nie możemy przeginać”.