Monthly Archives: Wrzesień 2011

Mali karatecy


Transmiter – all tha way from China

Rzuciłem na pożarcie chińskiemu smokowi sto dolców. Niby żaden majątek, ale jedynym śladem jaki po kasie został było potwierdzenie przelewu gdzieś na konto w Hong-Kongu. Myślę, że kiedy podjąłem decyzję o kupnie u kitajców to podświadomie przeznaczyłem te kasę na straty. Kiedy więc przedwczoraj poczta polska dostarczyła przesyłkę prosto z Hong Kongu to łoskot spadającego z serca kamienia był równie głośny co świst wciąganego ze zdziwieniem powietrza… 🙂 Jest. Wszystko elegancko zapakowane, zabezpieczone. Wykonanie transmitera naprawdę mnie zaskoczyło. Żadnej tandety, niedopasowanych czy luźnych elementów, zadziorów czy tandetnego plastiku.
Kilka dni temu przyszła zamówiona w amerykańskim Amazonie książka Joe McNally’ego LIFE. W Empiku pod domem amerykańskie wydanie kosztuje 89 zł. Ze Stanów, z przesyłką, wysłane DHL-em – 23 USD – 69 zł. Jak wszyscy zaczną kupować za granicą i pies z kulawą nogą nie pokaże się w polskich sklepach, to może nasi dystrybutorzy pokapują się, że pogięło ich chyba z wysokością cen.


Tatry w blasku księżyca…

W zasadzie to nie chciało mi się wychodzić. Do Stołowego przyjechaliśmy z Krakowa dość późno, Teresa przywitalła nas kolacją i rozleniwiła winem… i gdyby nie to, że wyszliśmy z Mirkiem do samochodu po rzeczy to nie zrobiłbym tego zdjęcia. Ale kiedy już ruszyłem dupe, to widok tatr zalanych księżycowym blaskiem powalił mnie na kolana… Przedstawiam więc marną namiastkę tego co zobaczyłem letnią nocą ze Stołowego, z domu Skupniów-Stoseli.


Dawno temu nad morzem

Dawno temu – wczoraj, a może przed 20 laty – sam już nie wiem kiedy to było… Wspomnienia, tysiące obrazów, tych, które wciąż w sercu mam. W westchnieniu chwila zaklęta, mogłaby wieczność trwać. Nikt tego dziś już nie pamięta…
Cypel półwyspu helskiego, dawno, dawno temu.


Lubię mieszkać w bloku…

Ania B. podesłała mi wczoraj bardzo przyjemy wiersz-piosenkę Michała Zabłockiego – „Lubię mieszkać w bloku”. Za moim pośrednictwem więc, z dedykacją dla wszystkich mieszkańców tych małych i tych wielkich – blokowisk 🙂

„Lubię mieszać w bloku
bo mam święty spokój.
Ściany betonowe
chronią moją głowę,
fajne mam sąsiadki,
równego sąsiada –
sześćdziesięciolatki
Więc można pogadać

Nie tak, jak u teścia
w domku na przedmieściach
mam do sklepu blisko
i pod ręką wszystko
Pół osiedla czasem
nawet u mnie gości
Nigdy mnie nie trapi
wywóz nieczystości

W zamku klucz przekręcę
nic nie trzeba więcej
Góry znów zaszczycę
albo zagranicę
Deszcze czy pogoda
podróżuję stale
Na mrozie po schodach
windą przy upale

Życie tuż za ścianą
rzeką dobrze znaną
trudne lecz ochocze
płynie, rwie, bulgocze
W domku się nie można
spotkać nigdy z nikim
Trzeba pielęgnować
dachy i trawniki…

(Michał zabłocki)