Monthly Archives: Kwiecień 2011

Gary Thomas

Gary Thomas grał chyba ze wszystkimi, z którymi grać jest marzeniem większości muzyków jazzowych. John McLaughlin, Cassandra Wilson, Wallace Roney, Miles Davis, Steve Coleman… masakra jakaś. U nas towarzyszył Adamowi Pierończykowi w koncercie poświęconym Komedzie.

Nie jestem jakimś szczególnym fanem Pierończyka, Komeda jest dla mnie zdecydowanie za ciężki, wiec mimo, że koncert był naprawdę świetny, wyszedłem odrobinę zmęczony…

A.. jeszcze jedno. Słowo do części osób, które pokazały się dziś na koncercie… w zasadzie nie wiem po co… z ciekawości?? Bo dostały darmowe wejściówki??… Nie ważne. Ludzie! Skoro przyszliście na koncert, zdecydowaliście się ruszyć dupy i zaszczycić artystów swoją osobą, to kurza twarz!!! – nie wychodzcie podczas klaskania. Miejcie odrobinę szacunku dla ludzi, którzy dla was grają. Ja wiem, że po koncercie czy spektaklu być pierwszym przy szatni to jest naprawdę coś… Muzycy nie zdążyli nawet wyjść do pierwszego bisu, kiedy 3/4 widowni zdematerializowała się, jakby siedzenia ich gryzły w dupy. No wiocha, nie ma co gadac.


Śnieżne Kotły by iPhone czyli ja pierdykam, ale pizga!!!

Niepomni na zapowiadaną w tivi straszliwą wichurę (wiać miało prawie 140 na godzinę) w sobotę skoro świt wyruszyliśmy w Karkonosze. I bardzo dobrze, bo telewizja łże. Że duło okrutnie to fakt – ale bez przesady – nie 140 na godzinę. Najgorzej było właśnie przy Śnieżnych Kotłach – tam w pewnym momencie na czterech oddalałem się od krawędzi – bałem się, że mnie zdmuchnie – i autentycznie się przestraszyłem.
Przy okazji. Spaliśmy w schronisku na Szrenicy. I śmiało mogę powiedzieć, że jest to chyba najfajniesze schronisko w Karkonoszach. We wszystkich aspektach. Czyste, schludne, z wyremontowanymi toaletami, z przemiłą panią zarządzającą, którą najserdeczniej, w imieniu całej naszej szóstki, pozdrawiam. Rozsądne ceny, porządne porcje zamawianego jedzenia i legendarne naleśniki z jagodami, pyszna kawa i naprawdę miła obsługa – wszystko to stawia to schronisko na pierwszym miejscu naszej listy karkonoskich schronisk.


Wojciech Karolak

Swego czasu Ryszard Szurkowski, zapytany o swoje liczne podróże zagraniczne i o to, co mu najbardziej utkwiło w pamięci odpowiedział „Przednie koło roweru!”. Jestem przekonany, że Wojciech Karolak ze wszystkich sal i miejsc, w których grać mu dane było najlepiej pamięta klawiaturę hammonda…:) I coż z tego, skoro koncert był z rodzaju tych, co to trwają dwie godziny, a człowiekowi wydaje się, że ledwo się zaczął a już się kończy… 🙂