Monthly Archives: Marzec 2010

Tatry ad 1989

Ostatni raz byłem w Tatrach chyba z 10 lat temu. Powiedziałem sobie wtedy, że to już ostatni raz wszedłem na Zawrat, że ostatni raz przebijałem się przez dziką tłuszczę blondynek w klapeczkach i łysych kolesi w adidaskach. Wiem, że trochę przesadzam, ale pamiętam Tatry zupełnie inne.. puste, nie zadeptane. Pamiętam Tatry jakich dziś nie widać… w zasadzie niczego nie widać, spod zbitego tłumu turystów. I szkoda, kutfa, bo Tatry są jak narkotyk… bardzo trudno się od nich uwolnić.

Fotki odrobine parchate, skanowane z odbitki wykonanej na papierze jedwabistym (kto jeszcze dziś pamięta co to był za wynalazek ten papier jedwabisty- hehehe).

1. Widok z Koziej Przełęczy na południowy wschód: część Doliny Pięciu Stawów – Wielki  Staw, Wole Oko i kawałek Przedniego Stawu. W tle Miedziane, Mięguszowiecki Szczyt i w chmurach ukryte Rysy.

2. Gdzieś pomiędzy Kasprowym Wierchem a Liliowym… Może w okolicach Przełęczy Suchej? Na zdjęciu Magda Dębska, Kasia Konikowska, Jarek Michałek, Jacek …… (?), nogi i ręka – chyba Krzyśka Laskowskiego i kawałek brzucha – chyba Adasia Lichoty.

 3. Schronisko Na Hali Kondratowej. Tak, był taki czas, że można było tam normalnie wejść. Na zdjęciu Magda, Jarek, Krynio i Adam.


Kuchnia Hochbergów

Kuchnia znajduje się na ostatnim piętrze Zamku. Wchodząc tam nie trudno wyobrazić sobie przepych dawnych uczt, balów, przyjęć. Pod wielkim, kwadratowym świetlikiem stał stół. To w tej kuchni, na tym stole, w futrach, rozdeptując makowce, Boguś Linda posiadł boską Grażynę Szapołowską, czego, w owych czasach, zazdrościł mu chyba każdy pryszczaty nastolatek 🙂 Dziś pozostało tylko wspomnienie dawnej świetności. Zniknął stół, zniknęły sprzęty – tak, jak przeminąła dawna świetność Zamku. Tylko w pustych lodowniach ciągle czuć wsiąknięty w ściany zapach ryb i półtuszy…


Sihan E. Stanisławek – 5 dan

Sihan Eugeniusz Stanisławek- 5 dan. Prezes Polish Kyokushinkai Tezuka Group.


Alchemicy

Weekend upłynął pod znakiem krakowskich tańców, hulanek i swawoli. Jak przystało na serce Galicji zeżarliśmy ukraiński obiad zapity z całą pewnością przepysznym, choć z lekka zestarzałym już, czarnym Obolonem. Wieczorem, w Alchemii, posłuchaliśmy Jaśka Radka w Królowej Nocy… A potem to już było z górki… aż do świtu, który nadszedł nadspodziewanie szybko i niespodziewanie… Na zdjęciu Janusz Radek i Halina Jarczyk.

O samym Krakowie nie będę już pisał, bo co miałem do powiedzenia powiedziałem tu. Zima, a właściwie obrzydliwy przednówek zdecydowanie nie dodał uroku miastu, więc wrażenia estetyczne pozostają niezmienne.


Ilona

Ilona W. w krakowskim klubie Alchemia. Kraków, marzec 2010. Fot. Jacek Zych

 


Dwie dekady temu gdzieś w Puszczy nad jeziorem

Male jeziorko w środku Puszczy Noteckiej, 5 km od Gościmia, 15 km od Drezdenka. Lipiec miał sie ku końcowi… wstaliśmy o 6 rano, żeby się spakować, poskładać namiot, dostać się jakoś do Krzyża… a Hanka, Patrycja, Tomek, „Biały Kieł”, Michał i Marcin wstali, żeby nas pożegnać. Do nastepnego razu, do nastepnego lata. Rok później wykarczowaliśmy pół lasu i w stoczni imienia Wołka zbudowaliśmy tratwę…. ale to już zupełna inna historia. Zdjęcie robiła chyba Bożena… ale głowy za to nie dam 🙂


Hard work 2

Dwa dni fotografowałem Zakłady Urządzeń Przemysłowych BADURA w Świdnicy. Wysokie na dwa piętra konstrukcje stalowe, których przeznaczenia nawet nie potrafię sobie wyobrazić, kratownice, gigantyczne, pięciometrowe sita…