12. grudnia 2017

W mieście, w którym na co drugiej budowie brakuje rąk do pracy, a pracodawcy są w stanie wchłonąć jak gąbka dowolną ilość nawet niewykwalifikowanych pracowników, „dzikie” kopanie węgla nie jest synonimem biedy. To sposób na życie, jak juma u cwaniaków albo żebranie u cyganów. I nic go nie zmieni. Po 3 winach wyjdzie jeden z drugim do lasu, pokopie 1,5 metra, wydłubie 2 worki gównianego węgla i trochę kasy wpadnie. Dorabianie do tego martyrologii jest szkodliwe i nieprawdziwe.
Dziś w południe ziemia osunęła się na kolejnego z kopaczy, pracującego w nielegalnych wyrobiskach. Akcja ratunkowa kosztowała pewnie kilkakrotnie więcej niż to, co chłop nakopał. Kto za to płaci? Pan.. pani.. społeczeństwo.

Po zakończonej akcji ratowniczej strażacy niosą na noszach mężczyznę przysypanego w biedaszybie w walbrzyskiej dzielnicy Sobiecin (dolnoslaskie). fot. Jacek Zych / FORUM

226 wszystkich odwiedzin 2 odwiedziny dziś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *